Witkacy rzekł kiedyś "Łupina mojego ciała nie będzie mogła wytrzymać żaru mojego ducha". W czasie gdy dodatkowo panuje atmosferyczna duchota, a żar leje się z nieba, trzeba łupinie pomóc i ją nawadniać.
I tym się dzisiaj w Ekolandi zajmiemy, prezentując osobiste, sprawdzone. letnie propozycje napitkowe.
I tym się dzisiaj w Ekolandi zajmiemy, prezentując osobiste, sprawdzone. letnie propozycje napitkowe.
ZIÓŁKA na szczęście temu fantu poprawił się znacznie piar i nie jest kojarzony z siorbiącym emerytem na ostatnim stadium wydechu. Już nie wstyd pić ziółka, nawet gdy jest się jeszcze młodym i pięknym.
MIĘTA smaczna i orzeźwiająca. Pobudza trawienie, zaostrza apetyt i zapobiega wzdęciom oraz nieżytom żołądka. Działa rozkurczowo i łagodząco. W swym składzie (via olejek eteryczny ) posiada min. flawonoidy i wit. C. Miętą można płukać włosy (bardzo polecam). Listków mięty można napchać do stanika, do butów albo pod pachy w celu odświeżająco-antysmrodliwym.
LIPA - wspaniale się prezentuje, z tymi wszystkimi szeleszcącymi suszonymi listkami i owocami. Do zaparzenia wymagane jest spore naczynie, najlepiej jakiś sporych rozmiarów dzbanek. Osobiście piję lipę ze względu na walory smakowe, ale ma też ona wiele leczniczych właściwości. Łagodzi kaszel i bóle gardła (powinno się ją pić w czasie przeziębienia i stanach gorączkowych), działa napotnie i moczopędnie, czyli koniec końców, pozwala się szybciej i efektowniej pozbyć z organizmu toksyn.
KRWAWNIK
Poświęcę mu oddzielny post, bo zacne to ziele, nawet jeśli w szklance robi mętne wrażenie ( tylko nieprzecedzony). Działa przeciwbakteryjnie, przeciwzapalnie oraz przeciwskurczowo. I jest przyjacielem kobiet: łagodzi bóle okresowe.
Bądźmy szczerzy: praktycznie wszystkie ziółka, oprócz tych ewidentnie trujących, mają jakieś pomagające układowi pokarmowemu właściwości.
MAŚLANKA. Czasy popularności mleka się skończyły i nikt już nam nie wmówi, że szklanka mleka na noc to samo zdrowie. Albo foremka takiego półpłynnego syntetycznego serka homogenizowanego. Kazeina to już nie jest fajna dziewczyna, not any more. Laktoza takoż. Tymczasem nastały czasy panowania jogurtów, kefirów i maślanki.Gdyż wapń piechotą nie chodzi, trzeba go osobiście wrzucić do metabolicznego pieca.
Tu link do artykułu 10 powodów dlaczego nie warto pić mleka [klik]
Brzeg szklanki zmrożonej maślanki przypomina dorzecze albo masyw górski ;).
KOMPOT - nieco zapomniane owocowe dobro z czasów minionych, dodatek obowiązkowy do każdego obiadu na stołówce szkolnej i w domu wczasowym. Wyparty przez szejki, tworzone np z maślanki i kompotu. Choć oczywiście owoc gotowany świeżemu nie dorówna.
MAŚLANKA. Czasy popularności mleka się skończyły i nikt już nam nie wmówi, że szklanka mleka na noc to samo zdrowie. Albo foremka takiego półpłynnego syntetycznego serka homogenizowanego. Kazeina to już nie jest fajna dziewczyna, not any more. Laktoza takoż. Tymczasem nastały czasy panowania jogurtów, kefirów i maślanki.Gdyż wapń piechotą nie chodzi, trzeba go osobiście wrzucić do metabolicznego pieca.
Tu link do artykułu 10 powodów dlaczego nie warto pić mleka [klik]
Brzeg szklanki zmrożonej maślanki przypomina dorzecze albo masyw górski ;).
KOMPOT - nieco zapomniane owocowe dobro z czasów minionych, dodatek obowiązkowy do każdego obiadu na stołówce szkolnej i w domu wczasowym. Wyparty przez szejki, tworzone np z maślanki i kompotu. Choć oczywiście owoc gotowany świeżemu nie dorówna.
Krem z brokułów zawsze wychodzi podejrzanie niezielonej barwy. Ale od czego Photoshop! :)
No i oczywiście last, but not least:
WODA.
Tu dochodzimy w końcu do wniosku że nie musi konicznie być mineralna, o ile mamy niezłą kranówkę. Albo deszczówkę, aczkolwiek do ustawiania się w czasie deszczu ze słomką pod rynną jeszcze nie doszłam ;).
Istnieją specjalne aplikacje na telefon, które niepitkom (wody odpowiednik niejadka) podpowiedzą jak gospodarować zasobami wodnymi w celu uzdrowotnienia organizmu.
Woda w zlewce laboratoryjnej smakuje lepiej!
(wszystko w szkle laboratoryjnym smakuje lepiej, hm, ale to już inna historia)
Przede wszystkim:
KAWA.
Kawa to zło, które odwadnia i uzależnia, a z mlekiem i cukrem podwyższa poziom cholesterolu. Każdą filiżankę kawy powinno się popijać szklanką wody, bo tyle drogocennego płynu wypłukuje z organizmu - a kto tak robi? który kawosz wypija 6 szklanek wody, żeby zrównoważyć swój nałóg oraz DO TEGO jeszcze owo obowiązkowe półtora litra wody dziennie?
ALKOHOLE
Zwłaszcza zmrożone w superupalny dzień. W tym sezonie nie podaję już lokalnego, własnej produkcji drynia o wdzięcznej nazwie mokita (zwanej przez światowców mohito), bo cytryny podrożały, mój lokal store nie dysponuje limonkami oraz (przed wszystkim) bo skończył się rum. Albo dlatego, że jak dodawałam utłuczonej i zmielonej mięty, to wszyscy narzekali, że drynio wygląda to jak zupa szczawiowa.
Tymczasem koledzy wpadają na ogródek i zostawiają mi potem naręcza pereł, z których niedługo zrobię naszyjnik ;)
Nie jestem też fanką zabójczo posłodzonych, w brązach gazowanych nacieków firmy Coca-C. i Pepsi. W sensie, że można to od czasu do czasu wypić na jakimś party, a resztą umyć wannę. Ale buzować się tym przez cały sezon?
Oraz nigdy nie pijam kolorowychjarmarków IZOTONIKÓW, w tym lokalnych ;) (ktoś poznaje ten zabójczy fiolecik?
Oraz nigdy nie pijam kolorowych
Kończymy post denaturą i martwą naturą, niech będzie.



































