Historia o tyleż upojna, co krótka: z bloku do ogródka!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pszczoły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pszczoły. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 sierpnia 2015

Dzień Pszczoły czyli atak paniki, kto będzie zapylał

8 sierpnia jest Dniem Pszczoły. Uczcijmy to minutą jedzenia miodu ;). 
Najwyraźniej jeszcze nie wszyscy są zorientowani od czego zależy nasze życie, żarło i ogólnie komfort psychiczny.  Oraz co trzecia łyżka (o czym poniżej).


Co się będę wywnętrzać, skoro mogę zacytować:
"Od końca lat dziewięćdziesiątych pszczoły znikają z uli. Pszczelarze na całym świecie obserwują tego tajemnicze i nagłe przypadki. Zmniejsza się także drastycznie liczba pszczelich rodzin. Tymczasem pszczołom zawdzięczamy coś więcej niż tylko miód czy inne produkty pszczele: są one kluczowe dla produkcji żywności, ponieważ to one zapylają rośliny, które spożywamy. Trzmiele, pszczoły samotnice i inne owady, np. motyle, osy i muchówki – wszystkie te owady pracują od świtu do nocy, zapylając rośliny uprawne i dziko rosnące. Co trzecia łyżka pokarmu, który spożywamy, zależy od aktywności owadów zapylających. To owadom zapylającym zawdzięczamy warzywa takie jak pomidory czy cukinia, owoce takie jak jabłka, orzechy – na przykład migdały, czy zioła służące nam za przyprawy; Dotyczy to także olejów jadalnych – na przykład oleju rzepakowego. W samej Europie ponad 4000 odmian warzyw zależy od zapylania przez pszczoły i inne owady. Jesteśmy od nich uzależnieni, a one umierają – w coraz większej skali. Śmierć pszczół to nasz ludzki problem. Nasze życie zależy od ich istnienia."

Potem jest dużo śmieszniej (w ten smutny sposób) bo Greenpeace domaga się "wprowadzenia natychmiastowego i całkowitego zakazu stosowania pestycydów". No to chyba dopiero jak zostaną trzy ostatnie ule i tysiące brygad bezrobotnych zatrudnionych do zapylania małymi pędzelkami, jak to ma miejsce w Chinach.
Ten powyższy fragment z łyżką koszmarny, teraz zjedzenie rano owsianki będzie traumą, bo przy co trzeciej łyżce będę się martwić...
............
Pod linkiem pakiet edukacyjny o pszczołach w formie pdf [klik]. Brzmi drastycznie (pakiet? edukacyjny? Meh) ale wiela w nim ciekawym informacji. Namiary znalazłam tutaj [klik]
...........
A teraz przejdźmy do innych członków drużyny zapylającej, których nieco liczniej mam na zdjęciach (bo pszczołę, jak widać powyżej, tylko jedną na aksamitce co jest nieco dziwne bo ten kwiatek raczej śmierdzi niż pachnie).
Zatem osy i trzmiele. One też nie lubią pestycyda.

 Poniżej: trzmiel, który zażył pestycyda ("O jak mi niedobrze, o matulu, muszę się położyć...")

Czasami zapylanie niepokojąco przypomina... Niestety nigdzie nie znalazłam informacji, gdzie konkretnie defekują owady (w locie? na jakiejś roślinie jednak? Tajemnica, nadal)


Można też kliknąć na poprzednie pszczelne posty [klik] albo tu [klik] 

czwartek, 30 października 2014

Nie wesoły koniec pszczoły

"Kiedy wyginie pszczoła, rodzajowi ludzkiemu pozostaną już tylko 4 lata" powiedział kiedyś Einstein. "(...) nie ma więcej pszczół, nie ma więcej zapylania, nie ma więcej roślin, nie ma więcej zwierząt, nie ma więcej ludzi(…)”. No Albert chyba nie widział jak te małe Chinki w Chinach chodzą z pędzelkami i zapylają drzewa ręcznie.
Na święto zmarłych coś o gatunku który zbyt często ginie w starciu z człowiekiem i chemią.

Opowieść pszczelarza” o procesie odtwarzania pszczelej rodziny:
"W procesie odtworzenia rodziny pszczelej wykorzystywana jest między innymi metoda tworzenia Odkładów, czyli młodej rodzinki pszczelej. Z dużej, pełnowartościowej rodziny pszczelej odbiera się część pszczół wraz z plastrami. Tak przygotowany Odkład nie posiada jeszcze matki. Jest osierocony. Po jakimś czasie w sprzyjających warunkach wprowadza się do rodzinki młodą matkę pszczelą – Królową. W przeciągu kilku dni odbywa ona najważniejszy lot w jej życiu – „tzw. lot weselny”. W czasie tego lotu matka pszczela spotyka się w powietrzu z trutniami, które unasienniają ją. Następnie wraca do młodej rodzinki, gdzie jest odżywiana przez pszczoły mleczkiem pszczelim i po kolejnych kilku dniach rozpoczyna składanie jajeczek. Po trzech tygodniach z każdego jajeczka wygryza się młoda pszczoła. Ten moment można określić, jako początek rozwoju młodej rodziny. To okres, wymagający szczególnej opieki pszczelarza, który pielęgnuje dany ul, dodaje nowe plastry i gdy zaistnieje taka potrzeba, dokarmia rodzinkę. Jeśli pszczelarz zapewni pszczołom odpowiednią ilość zapasów i uda im się przezimować to wiosną stają się pełnowartościową rodziną, zdolną do zebrania odpowiedniej ilości nektaru, z którego pszczelarz może wyprodukować miód."

"W Polsce niestety coraz częstsze są akty bezmyślnego wytruwania lub kradzieży całych wielomilionowych pasiek. Proceder dotyka coraz większej liczby pszczelarzy, którzy próbują bronić swojego dorobku jak i pszczelich rodzin, ale walka z przestępcami, bez wsparcia organów państwowych, jest bardzo trudna. Truciciele działają na szkodę całego ekosystemu, a proces odtwarzania kilkunastomilionowej rodziny pszczelej trwa przynajmniej kilka lat."

via Uratowali już milion pszczół [klik]

......
A teraz czas na coś naprawdę gorącego: Szerszeń ugotowany przez pszczoły.
W skrócie chodzi o to, że jak stado szerszeni wlizie do ula to pszczoły nie mają szans. Chyba że załatwią pojedynczego zwiadowcę, którego wizyta poprzedza atak. Pszczoły zbierają się do kupy i otaczają szerszenia, podnosząc temperaturę do 47.2 ºC. Są w stanie utrzymać się przy życiu do temperatury 47.8 ºC (zwróćmy uwagę na ten czujny margines błędu, ach), a szerszeń ginie już przy 46.1 ºC (cienias!).
Tutaj artykuł po angielsku z filmem  [klik].

W materiale National Geographic 'Hornets from Hell' możemy zobaczyć grupowy atak szerszeni na ul [klik] To istna masakra, pszczoły są metodycznie szatkowane, nawet ścieżka dźwiękowa nie pozostawia żadnych złudzeń, gdybyśmy kibicowali jakiejś ostatniej pszczelej bidulce czy plastrom z potomstwem, których tak mężnie się tu broni. W takich okolicznościach przyrody upieczenie w ulu zwiadowcy ma sens. W przypadku większej ilości szerszeni, należy się tylko modlić o szybkie odgryzienie głowy. Tu [klik] można zobaczyć ofiary ataku szerszeni (japanese hornets) na ul (cerana bees). Ktoś napisał w komentarzu: Leonidas i 300! Ale bardziej nawet ściska za serce.




A teraz coś pozytywnego: Jak założyć ul.
Przykład z Kolorado.
Muszę przyznać, że wsypywanie pszczół do skrzynki przypomina trochę precyzją moje działania w kuchni z rodzynkami albo groszkiem ;). Królowa w malutkiej skrzynusi urocza, ale zastanawiam się co by było gdyby jednak odleciała albo upadła i dała się rozdeptać? Co zrobiłaby reszta pszczół? Czy w tym zestawie małego pszczelarza jest zapasowa królewna?

niedziela, 8 września 2013

Więcej niż miód czyli o produkcji pszczółek



"Jak twierdził Einstein, jeśli pszczoły wyginą, ludziom pozostaną nie więcej niż cztery lata życia. Reżyser Markus Imhoof, sam przez przodków naznaczony pszczelą fascynacją, próbuje odkryć, czy ten moment już nadchodzi: faktem udowadnianym i przez naukowców, i przez zwykłych pszczelarzy okazuje się ich coraz mniejsza liczba. Czy to dowód na zaburzenie przyrodniczej równowagi przez zbytnią ingerencję człowieka?

"Więcej niż miód" to dokument pełen paradoksów. Chwilami przypomina czyste kino przyrodnicze, któremu brakuje tylko głosu Krystyny Czubówny: prawdopodobnie dowiadujemy się o zwyczajach pszczół więcej niż przez wszystkie lekcje biologii w ciągu całego życia. Czasem zmienia się w filozofujący przyrodniczy esej, w którym bardziej niż słowa liczą się obrazy: mikroskopowe kamery wewnątrz uli z jednej strony, a z drugiej piękne panoramy zgodnie z zasadą od szczegółu do metafory.

Ale "Więcej niż miód" to również film o ludziach - tych, którzy z pieczołowitością godną najdoskonalszych chirurgów potrafią zapładniać królową, tych, dla których zajmowanie się pszczołami to największa pasja, ale też tych, którzy - można odnieść wrażenie - poprzez skupienie na owadach coś w sobie zagłuszają, coś rekompensują. A przecież pszczoły to również biznes, którym rządzi najprostsza taktyka: jak najmniejszy wysiłek, jak największy zysk.

Poza wszystkimi innymi zaletami "Więcej niż miód" ma również tę, że chociaż pszczoły są tu symbolem tego, co dzieje się we współczesnym świecie, dzięki filmowi mamy okazję choć na półtorej godziny zmienić perspektywę. I chociaż zgodnie z przewidywaniami powinniśmy poczuć siłę, dokument Imhoofa udowadnia, jak w gruncie rzeczy mali - w najróżniejszym sensie - jesteśmy."
More Than Honey, 2012, Reż. Markus Imhoof

stąd [klik]