Historia o tyleż upojna, co krótka: z bloku do ogródka!

środa, 10 lutego 2016

Martwa natura popielcowa

Oh, dzisiaj będzie pięknie, musicie mi uwierzyć. Sypnę wam popiołem, śniegiem i srebrem.




Piękne miasto, z betonem skrzącym się przemarzniętymi kroplami deszczu. Z ciężkim, stalowoszarym niebem inkrustowanym gołębiami. Szpakowaci panowie strząsający popiół na asfaltowe koleiny. Foliowe siatki wirujące jak leniwe tornado. Blachy faliste śpiewające z wiatrem.


'Czarodziejko, czy lubisz zatraceńców dusze,
co w beznadziejnej tkwią kałuży?'

(Charles Baudelaire / Kwiaty zła)


Droga P.
Z popiołu się otrząśniesz, obrócisz i powrócisz.



'Śród pustki spopielonej, wyzutej z zieleni,
Gdzie w martwym zapomnieniu gad się jeno pleni.'

(Charles Baudelaire / Kwiaty zła)

'Lub na balkonie, strojnym w przepych drogi mlecznej-
Serce twe było zdrojem, łono ukojeniem!
I mówiliśmy sobie rzeczy, zda się, wieczne (...)' 

(Charles Baudelaire / Kwiaty zła)


Srebrne bebechy czekolad, opakowań na mole i papierosów.

'Jestem ja fajką literata,
I znać to z ciemnej mojej cery -
Niczym murzyńskiej twarz Wenery -
Że mu już służę długie lata.

Gdy go cierpieniem los obdarza,
Dymię ja, niby chałupina,
Co na wieczerzę do komina
Wzywa swojego gospodarza.

Ujmę, omotam jego duszę
Siecią sinawą - ból przygłuszę -
Żarem ust spłoszę czarne roje;

Otoczę wonnym upojeniem,
Myśl ukołyszę urojeniem -
Znękane serce cicho koję.'

(Charles Baudelaire / Kwiaty zła / Fajka)



Czytam zatem sobie obecnie 'Kwiaty zła' Charlesa Boudelaire'a w przekładzie Bohdana Wydżgi (nazwisko od wymówienia którego mój język dostaje depresji: Wydżga ;). I tak se czasem rozmawiamy, nieprawdaż, z przybitym Karolkiem.
Nie to, żebym jakoś specjalnie była zachwycona tą lekturą, no ale znać trzeba. I do pogody pasuje.
I zdjęcia pasują.

15 komentarzy:

  1. Rzeczywiście, zdjęcia pasują. Malowniczo popielate. To zwierzątko mną wstrząsnęło (wprasowane w asfalt?). Pety - zdołowały (że też ludzie muszą wszędzie zostawiać ślady, tudzież siać spustoszenie). Za to łatanina asfaltu inspirująca - Quo vadis?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym tylko doprecyzować, iż to NIE jest mój balkon ;)
      Natomiast zwierzątko jak najbardziej, o czym jeszcze będzie.
      Asfalty bywają piękne. Cała reszta to sharkazm.

      Usuń
  2. Zazdroszczę Ci życia w tym cudownym, barwnym mieście i pełnym, tarzających się ze śmiechu, kun. PS. Tia, NIE Twój! Pewnie koleżanki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balkon pewnego nihilisty. Czy ja sprawiam wrażenie nihilistyczne? No kuna by się uśmiała. Pomijając powyższego posta, co się każdemu może zdarzyć.
      Natomiast twoje papierosy marki Konsul mię ujęły swym zagranicznym sznytem ;)

      Usuń
    2. No ba. Czy ja sprawiam wrażenie niesznytowe?

      Usuń
  3. Budzi przerażenie. To raczej Dante i czyścowy krąg zwany Cywilizacją...
    Karolek bardzo konweniuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem. Co do Karolka. Chyba jednak współczesny i dosadny twórca by więcej powiedział o 50 odcieniach szarości.

      Usuń
  4. Lubię lekturę, a właśnie... zima dlatego jest obrzydliwa, mimo że bielusieńka na fotkach taka urocza, to tylko podpucha. Styczeń sryczeń, luty sruty, to wszystko kojarzy się tylko z popiołem i brudami.

    kiss :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I z brakiem równowagi osmotycznej - najpierw zakwaszenie przez zasolenie, a potem przez zasłodzenie (vide 14 sruty;)

      Usuń
    2. Tak, pokrycie wszystkiego czerwonym aksamitem, a fuj

      Usuń
    3. Lichota i tandeta. Dlatego wolę świętować popielca.

      Usuń
  5. Turpizm, dekadencja, oniryczna szarość i beznadzieja...
    Zafascynowało mnie zdanie: "nazwisko od wymówienia którego mój język dostaje depresji". Cudne. Muszę sobie zapisać.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdjęcia tak depresyjne, że nic tylko się pochlastać! Lektura takowoż. :)

    OdpowiedzUsuń