Historia o tyleż upojna, co krótka: z bloku do ogródka!

środa, 23 listopada 2016

Dlaczego liście czerwienią się na jesieni

Na początku dzisiejszego posta wystąpi Śpiewający Kameleon w piosence "Są takie dni, że jesień wydaje się znośna" (widzicie go, prawda?).

Trwa jesienny bankiet, serwowane są jagódki winobluszczowe.

Scenografia bankietu obejmuje instalacje przypominające rzeźby Aleksandra Caldera [klik] oraz [klik]

 Klimatyzacja na full.


Tak wiem, wszystko już opadło, w górę sterczą tylko nagie kikuty (a teraz sekundą ciszy uczcijmy dramatyczną wizję jesiennego pożycia erotycznego jaka się przypadkowo roztoczyła przed oczami...). 
Ale to nie tak, że wszystko co już było nie powróci i nie będzie znowu i wciąż. Czas rzeczywisty jest mglisty. Był złoty, krwawy, teraz bezlistny.

Powspominamy malowniczą  krasawość winobluszczy i sumaków. A przy okazji uklepiemy sobie wiedzę na temat zjawisk zachodzących w sezonie jesiennym. Słowo klucz: antycyjany.

"Gdy dzień staje się coraz krótszy, zanika produkcja chlorofilu, czyli barwnika, który odpowiedzialny jest za kolor zielony. Chlorofil rozkłada się i widoczne stają się inne barwniki m.in. karoten, ksantofil. Znamy je z marchewki, papryki czy dyni.

Ale skąd kolor czerwony? Za jego pojawienie się odpowiadają antocyjany. Ta grupa barwników nie jest obecna w liściach, gdy działa w nich chlorofil – drzewa syntetyzują je dopiero na jesieni. Tylko po co podejmować taki wysiłek, skoro zabarwione na czerwono liście i tak zaraz opadną?

Jest kilka wyjaśnień tego zjawiska i pewnie więcej niż jedno z nich jest prawdziwe. 
Pierwsze wskazuje na to, że przy braku chlorofilu roślina potrzebuje ochrony podczas procesu jesiennego wycofywania azotu z liści do tych części drzewa, które przetrwają zimę. Antocyjany ograniczają dostęp światła słonecznego, które ten delikatny biochemiczny mechanizm mogłoby uszkodzić.

Drugie wyjaśnienie dotyczy mechanizmów obrony przed szkodnikami. Czerwień liści może tu działać na dwa sposoby. Po pierwsze sygnalizować zawartość szkodliwych dla owadów składników, a po drugie być swoistą demonstracją siły. Okres opadania liści to moment, w którym mszyce wyszukują miejsca do złożenia jajek, z których w kolejnym roku wylęgnie się nowe pokolenie. „Popisywanie się” mocną czerwienią może oznaczać, że dane drzewo jest w doskonałej kondycji i w przyszłości będzie miało dużo siły do walki ze szkodnikami, więc nie warto akurat w nim składać jajek.
Tak czy inaczej – cała ta biochemia z fizjologią daje przepiękne efekty."

via CrazyNauka [klik] 

To chyba zjawisko bardziej multigatunkowe, to "popisywanie się  mocną czerwienią" jako oznaka doskonałej kondycji. Taki pierwotny kod. Pominę kwestię fauny i barw godowych, bo się nie znam. Patrzę jednak z punktu widzenia kobiety, której właśnie mija lato życia i która zagustowała w zmianie kolorystyki. Otóż prowadzę obecnie badania terenowe na temat przechodzenia przez jezdnię w miejscach nieozebrowanych (z pominięciem autostrad ;). I pragnę zauważyć, że im więcej mam karminowych akcentów i dodatków (w tym przede wszystkim dziubek usmarowany od ucha do ucha) tym częściej jestem przepuszczana przez zatrzymujące się pojazdy. Podczas gdy smętne barwy wierzchnie sprzyjają wydzielaniu się w kierowcach chęci przejechania mnie. Może to efekt światła stop, ale coś mi się wydaje że działają tu jakieś pierwotne atawizmy. Że np drapieżniki chętniej eliminują słabsze egzemplarze. Wyfiokowana krasawica nie jest jeszcze do odstrzału.
Tak czy siak gdyby mnie coś jednak przejechało byłabym megakarminowa, gorzej z kondycją.

Lubię te bożonarodzeniowe efekty dekoracyjne tworzone na ogrodzeniach przez przenikanie się bluszczu i winobluszczu.


Jesienne ścięgna i tkanki.


Straszne to czasy w których dziewczyna (taka dorosła) nie dostanie choć raz od adoratora (takiego dorosłego) korali z jarzębiny.
Po taniości, w ekostylu.
Może ktoś im powinien powiedzieć, że nie muszą się szarpać na Kruka?  (flora, nie fauna ;)

26 komentarzy:

  1. Przepiękne opisy jesiennej czerwoności i feerii barw sprzyjają melancholii, a u mnie przez okno na szczęście ciągle zieleń tui (czy może tuj?).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. No tak, otoczenie się samymi tujami może nieco konfudować w kwestii pór roku.

      Usuń
  2. Nie można przesadzać z badaniami. Niektórzy kierowcy uwielbiają przejeżdżać na czerwonym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzam, trzymam się w rydzach :)

      Usuń
  3. Boa tarde, maravilhosa selecção de belas fotos relativas ao Outono, as cores são lindas.
    Continuação de boa semana,
    AG

    OdpowiedzUsuń
  4. klimatyczne foty. Wyjaśnienie zjawiska słuszne, przynajmniej jak na razie nikt nie podał lepszego lub powszechniej akceptowanego.

    moja Marzenka dostał korale i z jarzębu i z kaliny i jeszcze z czegoś czego rozpoznać nie umiałem.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie liście opadły, jagódki zostały zjedzone, zostały tylko patyczaki, po Twojemu kameleony. Na przepuszczanie na przejściu dobry jest też gips na ręku, ale ja tylko mi go zdejmą przetestuję karminy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nie, kameleon jest w liściach (głowa ;), a patyczaki swoją drogą.
      Karminowy gips to byłby hit (welcome barwniki spożywcze ;)
      Życzę oczywiście szybkiego odgipsowania.

      Usuń
    2. No oczywiście, niestety od czasu gipsu stępiałam...

      Usuń
  6. Czerwień to bardzo trafiony temat w tym sezonie jesienno - zimowym, gdyż to jeden z kolorów dominujących w modzie, co przejawia się głównie w akcentach (np. aplikacjach) florystycznych - ale chyba nie dlatego pisałaś o czerwieni:). Tak, czy inaczej - tej żywej czerwieni jesiennych liści nie da się podrobić w żaden sposób i w żadnej formie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja wiem że wy tam w terenie nie możecie jak na corridzie, ale to chociaż galotkami akcentowanymi pod spodem się doenergetyzować. (No i może korale dostaniesz ;)

      Usuń
  7. Ten kameleon wygląda, jak jakiś weteran walk o wolność kameleonów (że niby niekompletny). PS. Po taniości powiadasz? Muszę to przemyśleć:) PS.2. Fajny post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówię ci, po taniości a rozczula co najmniej jak za 29,99! ;)

      Usuń
    2. 29,99? Wolałbym sobie łapy odgryźć, niż taką kwotę wydać! Korali też nie będzie, bo kwiczoły wszystko wyżarły!

      Usuń
    3. Ty biebrzańska kutwo! (I jeszcze wymówki ;)

      Usuń
  8. Wszystkie te rzeczy bio i fizjo robił też mój winobluszcz i borówki americano.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne, kolorowe zdjęcia. A u mnie śnieg już sypie drugi dzień... ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowych i radosnych Świąt oraz wszystkiego najlepszego na Nowy Rok !

    OdpowiedzUsuń